Się Zwierza dla Jerza (Polish)

Razem z Jerzem przyszło nam w udziale kochać białogłowy rodem z Ludów Ugrofińskich. Ja osiedliłem się z moją Ugrofinką w Sydney a mój drogi Warszawiak już prawie przekonał swoją dziewczynę do naszej stolicy : )

Dzisiaj za oknem szaruga jakiej nie widziałem już od dawna. Siąpi i pada. Wszystko to przywodzi mi na myśl środkowo – wschodni zakątek Europy. Czasy zamykania się w pokoju, bo pizdzi. Czasy wspinania się na zalane deszczem wzgórza Otrytu – tych niedaleko błotnistych Bieszczad. No i muchomory mglejarki też mi się plączą po głowie :)

Tak wygląda dzisiaj Sydney z mojego okna (siódme piętro). Zazwyczaj kościoły wyglądają jak zwyczajne budynki, z czerwonej cegły, wkomponowane w tło. Ten tutaj jest wyjątkiem i do tego ma wieżę:


Wczoraj wprowadziłem sie do mojego nowego mieszkanka. Dzielę je z Mateuszem – Kanadyjczykiem i Helga – przy kości babka. Jest ona jedynym żywicielem rodziny. Chłop za to gotuje i sprząta : ) Poznali się na czatach internetowych w marcu ubiegłego roku, spotkali się we wrześniu a za 3 tygodnie biorą ślub. To jest dopiero tempo. Ale i jest podwójne dno w tej bajce. Jako mąż rodowitej Australijki Mateusz dostanie w końcu pozwolenie na pracę : )

A ja się cieszę, że udało nam się znalezć łóżko (Queen size czyli 1520cm x 2030cm) w zagraconej piwnicy Helgi. Dokupiłem do tego nowiutki materac i wszystko wygląda pięknie. Prosta radość z rzeczy – niektórzy nazywają to materializmem :)

Comments

  1. Jak to ludzie lubią sobie komplikować życie czasami ;) Pozwolenia na pracę, same kłopoty, a na koniec i tak dużo radości :) Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za dalsze sukcesy na dalekim kontynencie!

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

Glorious / Disgraceful Tuesday 19 June 2018

Igatsus

Snow of Irritation